Koniec świata – czy czeka nas zagłada?
Mówi się o nas, że jesteśmy cywilizacją śmierci. To znaczy, że niszczymy zamiast budować, zabijamy zamiast ratować i eksplorujemy matkę ziemię jakby była naszą własnością. Czy to znaczy, że czeka nas niechybny koniec?
Każde pokolenie chce po sobie coś zostawić . Zdawać by się mogło, że powinny to być same dobre rzeczy, w końcu Ziemia to nasz dom. Okazuje się, że jest zupełnie odwrotnie. Obecne pokolenie żyje w przeświadczeniu, że „jeśli coś nie jest moje, to jest niczyje”. Wiele osób nie ma zatem problemu z wyrzucaniem ogromnej ilości śmieci, karczowaniem lasów, degradacją terenów, zabijaniem zwierząt itp. Co jednak najbardziej świadczy o tym, że z naszą planetą nie jest dobrze?
Zmiany klimatyczne
Nie trzeba być ekspertem, żeby zauważyć gwałtowne zmiany klimatyczne. Australia walczy z ogromnymi pożarami, które pustoszą kraj i zabijają tysiące zwierząt. Media co jakiś czas donoszą o suszach, kolejnych falach upałów, topnieniu lodowców i podnoszeniu się temperatur. Wystarczy spojrzeć jaka była (teoretycznie jest) ostatnia zima w naszym kraju. Ostre, śnieżne zimy już dawno odeszły w zapomnienie, teraz zima przypomina raczej jesień albo wczesną wiosnę.
Kataklizmy
Coraz częściej mamy do czynienia z takimi zjawiskami jak tornada, wichury, gwałtowne burze, huragany albo wszelkiego rodzaju wodne kataklizmy. Nie wystarczy powiedzieć, że tak już jest. Nigdy w dziejach ziemi przyroda nie buntowała się tak bardzo jak teraz.
Smog
Największe utrapienie wielkich miast. Szacuje się, że za 50 lat od smogu będzie umierała podobna liczna ludzi co na raka. Zdarza się, że zimą normy smogu przekroczone są stukrotnie, a w niektórych miastach wydawane są specjalne alerty smogowe np. dla kobiet w ciąży i małych dzieci.
Śmieci
Powoli zaczynają zalewać nas nasze własne śmieci. Wciąż za mało osób angażuje się w segregowanie śmieci, a niektórzy nawet nadal wyrzucają swoje śmieci do lasów, jezior czy rzek.
Hodowle przemysłowe
To znak rozpoznawczy naszych czasów – hodowle zwierząt na masowa skalę. Taka hodowla nie ma nic wspólnego z wizją sielskiego tradycyjnego gospodarstwa wiejskiego. To stłoczone na małych powierzchniach zwierzęta, które muszą być często karmione paszą z antybiotykami, bo w takich warunkach stale chorują. Hodowla przemysłowa odpowiada za około 10% emisji CO2.
Opublikuj komentarz
Musisz się zalogować, aby móc dodać komentarz.