Komu miała pomóc ustawa o zaciąganiu kredytów mieszkaniowych w walucie, w której się zarabia?

Po szybującym w górę kursie franka rząd postanowił wprowadzić ustawę, która nie pozwala na zaciąganie kredytów hipotecznych w walucie, w której nie osiąga się dochodów. Miało to na celu pomóc ochronić osoby chcące zaciągnąć pożyczki w obcej walucie. Problemy wielu tysięcy polaków ze spłatą kredytów we frankach szwajcarskich były tylko pretekstem do ochrony banków. W momencie, kiedy kurs franka był niski, to bankom opłacało się udzielać kredytów w tej walucie, bo wzrosty kursów waluty były na korzyść banków. Jednak, że może to zadziałać w obie strony, to banki wraz z rządem stwierdziły, że niedopuszczalne jest, aby banki mogły stracić i została wprowadzona ustawa, która miała uniemożliwić kupowania tańszych mieszkań kosztem banków. Jeśli ktoś zaciągnąłby zobowiązanie w kwocie np. 100tyś franków po cenie 4,30zł za franka, to otrzymałby 430tyś zł. Na chwilę obecną frank kosztuje w granicach 3,90zł, co byłoby oszczędnością 40tyś zł. Gdyby frank spadł do poziomu 3,50zł, to zysk byłby w wysokości 80tyś zł. Mieszkanie kosztowałoby nas 80 tys. zł mniej oczywiście, jeśli ten kurs by się utrzymał. Jeśli spadłby do poziomu 2,50, to zysk wynosiłby aż 180tyś zł. Wprowadzona ustawa ma na celu ochronę banków przed taką sytuacja. Rząd zapewne musiał stwierdzić, że tylko banki mają prawo zarabiać miliony kosztem ludzi, a ludzie już tego prawa nie mają. Gdyby kurs franka był na poziomie 3zł, to ta ustawa w ogóle by się nie pojawiła. W walucie szwajcarskiej dochody uzyskuje niewielki procent Polaków. Poza tym dochody uzyskiwane przez Polaków za granicą są za niskie, aby ubiegać się o kredyt w tej walucie. Gdyby banki udzielały nadal kredytów w tej walucie, to byłoby to dla nich nieopłacalne, bo gdyby kurs franka spadł z 4,30 na 2,50, to zyskałby klient, a straciłby bank.

Ustawa ta pokazuje, że Polski system bankowy jest nastawiony tylko i wyłącznie na zysk. Nie ma nic wspólnego z uczciwością, która powinna działać w obie strony. Sektor bankowy w Polsce miał i nadal ma duży wpływ narząd. Przykładem jest OFE, które kilka lat temu miałobyć bezpieczeństwem na starość, po czym zostało maksymalnie okrojone przez rząd. Polska to kraj, w którym poszczególne rządy, sektor finansowy traktują jak prywatną własność, którym można sterować. W momencie, kiedy Polacy masowo zaciągali pożyczki we frankach, a kurs waluty miał tendencję rosnącą to nikomu nie przyszło do głowy, aby wprowadzić taką ustawę. Banki zachęcały do zaciągnięcia kredytu we frankach, bo dobrze wiedziały, że zarobią na tym krocie. Kredytobiorcy mieli nadzieję, że kurs pójdzie w dół, co było nielogiczne, ponieważ najwięcej kredytów zostało udzielonych na dołku. Gdyby kurs franka miał spaść, to bank celowo narażałby się na straty, czego nigdy by nie zrobił. To tak naprawdę niewiedza ludzka i wiara szybki w zysk doprowadziły do niewypłacalności wielu kredytobiorców. Banki na osobach posiadających kredyty we frankach zarobiły miliardy złotym, po czym weszła ustawa, która zablokowała odwrócenie sytuacji. Ustawa, która ma pomóc przyszłym kredytobiorcom nie wpaść w długi okazała się ochronką dla banków. Ciekawe tylko czy to rząd wpadł na taki pomysł, czy został podsunięty przez banki?

Poradnik dla kobiet  Blog  Sprawy  społeczne  Świat